Rok 1978. Uroczyste otwarcie obwodnicy Chodzieży. Prawdę mówiąc nazwanie nowej drogi obwodnicą było nieco przesadzone ponieważ trasa przebiegała prawie środkiem miasta. Miała jednak tylko dwa skrzyżowania na początku i końcu miasta więc odciążała zatłoczone centrum miasta. Inwestycja ta okazała się zbawienna w kolejnych latach, kiedy to nastąpił lawinowy wzrost ruchu samochodowego, a zwłaszcza ciężkich pojazdów drogowych zwanych potocznie TIRami. Otwarcie było huczne, z udziałem władz wojewódzkich z ówczesnego województwa pilskiego. Zwykli ludzie przeszli trasę pieszo, władza przejechała większą część trasy samochodami. Fakt uruchomienia drogi uwieczniono na specjalnym stemplu okolicznościowym stosowanym w Urzędzie Pocztowym Chodzież 1. Przypomina on, że droga miała wtedy numer 155. Mijały lata, ruch wzrastał i okazało się, że obwodnica z trudem wytrzymuje przejazd tysięcy pojazdów na dobę. Konieczny okazał się poważny remont. Na pierwszy ogień poszedł wiadukt nad torem kolejowym, który najbardziej odczuł znaczne obciążenie. Po starannych przygotowaniach w lipcu 2007 r. ruszyła przebudowa, która polegała na rozebraniu starego i pobudowaniu nowego wiaduktu. Prace trwały przy utrzymaniu ruchu na obiekcie. Samochody poruszały się wahadłowo kierowane przez sygnalizację świetlną ustawioną po obu stronach wiaduktu. Demontaż połowy wiaduktu przebiegł sprawnie. Elementy nowego przęsła oparto na oczepach starych podpór, gdzie zostały połączone spawami. Sprawnie zalana została płyta wiaduktu i po przełączeniu ruchu na nową część rozpoczął się demontaż pozostałej części starego wiaduktu. Technologia była taka sama jak przy pierwszej części. Spawy na punktach podparcia na starych oczepach, założenie zbrojenia na płycie wiaduktu i zalanie całości betonem. Tym razem zalewanie betonem odbywało się przy całkowitym wstrzymaniu ruchu na wiadukcie. Objazdy wyznaczone zostały przez miasto i mieszkańcy Chodzieży mogli przekonać się jakim dobrodziejstwem jest podstarzała już obwodnica. Po zakończeniu prac zrodził się niespodziewany problem. Zgodnie z projektem stare podpory miały zostać wysadzone. Jednak projektanci obawiali się, że podczas tej operacji wiadukt może zostać uszkodzony. W tej sytuacji, po obcięciu filarów specjalną piłą, próbowano opuścić oczepy lewarami, dźwigiem kolejowym i w końcu udało się to specjalnej firmie, która opuściła całość na prętach podwieszonych do konstrukcji. Dopiero wtedy można było usunąć dźwigiem kolejowym stare oczepy i uporządkować teren. Nowy wiadukt prezentuje się wspaniale, zgrabna jednoprzęsłowa stalowa konstrukcja zastąpiła toporny trzyprzęsłowy żelbetowy obiekt.